Wojny.net

Galeria zdjęć z muzeów wojska, lotnictwa, kolejnictwa, komunikacji miejsckiej i jeszcze paru innych ciekawych miejsc...

Warszawskie Muzeum Kolejnictwa odwiedzałem z dziadkiem jeszcze w czasach, kiedy poręcze parowozów były smarowane olejem silnikowym czy innym towotem, żeby ludzie nie wchodzili do lokomotyw. Te czasy mamy już na szczęście za sobą, a wiosną 2009 placówka zaczęła przechodzić znaczące przeobrażenia. Odnowiono budynek i ekspozycję zewnętrzną, zaczęto organizować imprezy cykliczne i nieregularne, muzeum dorobiło się też sklepu z pamiątkami. Na ekspozycji Muzeum Kolejnictwa w Warszawie dysponuje największą chyba w kraju kolekcją starych lokomotyw - głównie parowych, chociaż poziom jej upakowania sprawia, że może nie być tego widać. Znajdzie się tu i parowóz bezogniowy, i wąskotorowy, a także aerodynamiczna maszyna osiągająca prędkości rzędu 130 km/h oraz lokomotywy spalinowe i elektryczne. Przy rampie dworcowej dumnie stoi również jedyny w Polsce pociąg pancerny, a także maszyna do zrywania i układania torów. Wagonów też trochę jest, w tym chłodnia i cysterna do nafty. Poza wystawą plenerową Muzeum szczyci się ekspozycją wewnętrzną, gdzie prezentuje wykonane z niesamowitą dbałością o szczegóły modele redukcyjne lokomotyw. Niektóre podobno mają dokładnie odwzorowane silniki i po podłączeniu zbiornika sprężonego powietrza mogą zostać "uruchomione" jak prawdziwy parowóz. Są tu również makiety kolejowe, które dostarczają mnóstwa radości młodszym gościom. Do tego cała masa kolejowych pamiątek, zdjęć, mundury, dokumenty, obrazy, biblioteka muzealna... A także dzwon parowy, kosz sygnalizacyjny i maszyna parowa z drewnianymi zębami przekładni - bo cichsza. Zimowa wizyta W samym środku zimy 2008/2009, kiedy śnieg i mroźny hulał po ulicach Warszawy, zawitał do nas znajomy John z USA, na co dzień pomieszkujący trochę w Irlandii. Spotkaliśmy się na pizzy przy Grójeckiej, a że miał jeszcze jeden dzień na zwiedzanie Stolycy, rzuciłem, że może Muzeum Powstania, a po drodze jest Muzeum Kolejnictwa... Od słowa do słowa okazało się, że Johnny/Jasio jest fanem kolei i nawet bywał uczestnikiem imprez kolejowych w Pensylwanii, więc ustaliliśmy, że doprowadzę go do muzeum. Na miejscu okazało się, że przydałby się anglojęzyczny przewodnik, więc zostałem tu tymczasowo "zatrudniony", otrzymałem specjalny bilet wejściowy i ruszyliśmy w teren. Śnieg bił w oczy, na brodzie i wąsach tworzyły się parzące zimnem sople, ale przeszliśmy obowiązkową rundę po ekspozycji plenerowej, a następnie pół godziny odmarzaliśmy w hali, słuchając objaśnień opiekunów wystawy. Wszyscy byli zachwyceni wizytą Miłośnika Kolei z samej Ameryki, a rozmowa wkrótce zaczęła się toczyć polsko-niemiecko-rosyjsko-angielską interlingwą z której nie do końca wiadomo kto co zrozumiał. Johnny otrzymał zaproszenie do powrotu jeśli tylko kiedykolwiek będzie w Polsce oraz propozycję zamówienia sobie działającego modelu parowozu za kilkadziesiąt tysięcy PLN, z której być może kiedyś skorzysta. Rozstaliśmy się niemal ze wzruszeniem... Dojazd Muzeum jest położone niemal w centrum Warszawy, przy Placu Zawiszy, a mimo to wielu - nawet miejscowych - nie wie o jego istnieniu. Z centrum można tu dotrzeć pociągiem (przystanek kolejowy Warszawa Ochota), dowolnym tramwajem lub jakimkolwiek innym środkiem transportu albo nawet pieszo. Na północny-zachód od placu, za linią kolejową, mieszczą się tereny dawnej stacji końcowej Warszawa Główna. Po dworcu zostały już tylko w zasadzie budynki zajmowane przez muzeum, więc wystarczy iść wzdłuż nich aż do wejścia usytuowanego od północy. Z wnętrza hal wystawowych wychodzimy potem na dziedziniec przy rampie, gdzie mieści się sklep z pamiątkami, stoi pociąg pancerny oraz wymalowany szlak prowadzi do wystawy plenerowej.